Dąbrowa
Budzik zadzwonił o 5:00 rano w niedzielę, więc w pierwszym odruchu chciałem go, delikatnie mówiąc, uszkodzić. Ocalał wyłącznie dlatego, że przecież zaplanowałem wyjazd do Dąbrowy Górniczej a po drugie, to mój telefon. Wspomnę tylko, że po drodze miałem na zmianę deszcz, mgłę i słońce. Norma w czasie moich watahowych wojaży. Zdrowie to słowo, które odmieniane …
