Co z tymi Niemcami?

Mój nieżyjący Ojciec, gdzieś w połowie lat siedemdziesiątych, często przytaczał taką oto krótką historyjkę. Wnuczek wchodzi do sypialni swojego dziadka, budzi go i rzuca słowo: „wojna”. Dziadek zrywa się na równe nogi i pyta: „Niemcy?”. Wspominam o tym bo dalej dużo będzie o tym kraju i narodzie.
Wtedy, w wieku dwunastu może trzynastu lat, właściwie nie miałem jakiegoś wyrobionego zdania i nie zastanawiałem się jaką wymowę niosła ta historyjka. Nieco później dotarło do mnie, że ogromna większość Polaków w tym czasie właśnie tak zareagowałaby na słowo „wojna”. To jak kod genetyczny który uruchamia automatyczne skojarzenie: „wojna-Niemcy”.
W sobotę 11 marca 2023 roku, wstałem z lekkim szumem w głowie i zapowiedzią bólu. Popatrzyłem w okno a tam śnieg i wiatr. Przecież jadę do Zielonej Góry a nie do Radomia, pomyślałem. Do tej pory wyprawy do tego miasta natura urozmaicała mi raz huraganem a drugi raz ulewą. No dobrze, komu w drogę temu samochód. Gdzieś w połowie trasy zapowiedź bólu głowy okazała się prawdziwa.
Poradziłem sobie z tym, a w jaki sposób to kiedyś opowiem.
Jechałem wiedziony jakże innym niż to co niesie się po różnych mediach, tematem konferencji: „Co naprawdę dzieje się za naszą zachodnią granicą. Stosunki polsko-niemieckie.” Teraz już wiecie dlaczego przytoczyłem tę historyjkę na początku? Czy po pięćdziesięciu latach ten stereotyp myślenia o Niemcach jako zagrożeniu wojennym w stosunku do Polski, jest jeszcze aktualny? No nie wiem. Może tych kilku znakomitych prelegentów jakich zaprosiliśmy, przybliży nas do odpowiedzi na to pytanie. No właśnie. Tym chyba się odróżniamy od tej ponurej rzeczywistości medialnej, organizując konferencje i debaty, że nie zadajemy pytań z sugestią odpowiedzi. Zresztą tacy ludzie jak Magdalena
i Adam Wielomscy, Sławomir Ozdyk, Mirosław Piotrowski, Agnieszka Wolska, nie przyjęliby zaproszenia gdyby mieli choć cień podejrzenia że będzie inaczej. To działa także w drugą stronę. Jeśli zaprasza Andrzej Poneta i Piotr Szlachtowicz to jest gwarancja pełnej swobody i otwartości.
My Wilki przy takich okazjach, mamy swoje obowiązki i zadania a mimo to chłoniemy ile możemy z tego co się niesie. Nie ośmielę się stwierdzać kto jakie wnioski wyciągnął z tej Konferencji. Ośmielę się jednak wypowiedzieć w swoim imieniu. To poczucie zagrożenia, które tak mocno widoczne z perspektywy lat siedemdziesiątych ubiegłego stulecia dawało o sobie znać, teraz wydaje się mieć zupełnie inny charakter, wciąż pozostając zagrożeniem. O dziwo, mimo tego że mój ojciec był prostym człowiekiem, instynktownie rozumiał, że w każdym konflikcie Polacy powinni myśleć nade wszystko o własnym interesie narodowym. Skoro rozumiał to zwykły człowiek to dlaczego nie rozumieją tego ci,
którzy pretendują do roli naszych przedstawicieli? Pozostawiam to pytanie jako otwarte. Niech każdy sam spróbuje sobie odpowiedzieć. Będziemy jak zwykle często wracać do materiałów z Konferencji aby szczegółowo analizować poruszane kwestie i to jest bezcenna wartość tego co robimy jako Watahy. Mamy zasoby wiedzy do
której w każdej chwili możemy sięgać. Każda kolejna konferencja, spotkanie czy audycja to nieoceniony wkład w budowanie świadomości. Nie byłbym jednak sobą gdybym nie wspomniał o tym jednym zdaniu, które zazwyczaj określam jako to, po które jadę na takie wydarzenia. Każdy oczywiście ma własne ale dla mnie Zielona Góra będzie wybrzmiewać słowami, jeśli dobrze pamiętam, Pani Doktor Wielomskiej. Sens był mniej więcej taki. Skoro wiadomo, że w interesie Niemiec nie jest silna Polska i jest też oczywistym, że w taki czy inny sposób przyjdzie nam zawsze walczyć z niemieckim państwem, to lepiej jest walczyć ze znanym z historii demonem niemieckiego państwa narodowego. Lepsze to niż zmaganie się z nieokreślonym czymś, w czym wymieszane jest wszystko co jest pokłosiem tak zwanej polityki „multi-kulti”.
Spójrzmy szerzej. Może nie wprost ale dla mnie wydźwięk tego co usłyszałem jest też taki, że ci którzy przesuwają pionki na szachownicy jak zwykle stosują manewr odwracania uwagi. Tak ładnie jest pokazane w filmie „Władca Pierścieni, Powrót Króla”. Oko Saurona, które w tej opowieści jest to wcieleniem wszelkiego zła, na chwilę zwraca się w inną stronę i ten moment pozwala na to, aby Frodo Baggins dotarł tam dokąd przez całą opowieść zmierzał i aby dane mu było zniszczyć pierścień władzy.
Kto czytał lub oglądał ten wie, jakie brzemienne w skutkach to było.
My jako Polacy ale także jako narody świata, wciąż dajemy się na to nabrać. Ciągle skupiamy wzrok na fałszywych flagach zamiast sami takie flagi wywieszać. Może tym jest to co właśnie robimy? Oddolna samoorganizacja w ramach jakże nieprzyjaznego nam systemu. Niech oko Saurona patrzy i widzi to co my chcemy aby widziało.
Wrócę na chwilę do momentu przyjazdu do Zielonej Góry, Zupełnie inaczej odebrałem to miasto niż 45 lat temu kiedy ostatni raz tu byłem. Wtedy kojarzyło mi się ono z winobraniem a widok był taki jak zwykle w ówczesnej gierkowskiej rzeczywistości. Dzisiaj nie robi już wrażenia siermiężnego i szarego chociaż miejsce Konferencji mogło takie skojarzenie przywieść. To okazało się kolejnym wyzwaniem dla Watahy i jak zwykle daliśmy radę. Szybko sprawiliśmy, że wszelkie najważniejsze i wymagane
przymioty, zarówno sali spotkań jak i studia stały się rzeczywistością. Wszakże wydarzenie miało iść na żywo za pośrednictwem BanBye. No i poszło. Niech nikt nawet przez chwilę nie pomyśli, że zabrakło tego co już na stałe dodaje wartości naszym spotkaniom. Własnoręcznie przygotowane ciasta, przekąski i napoje były jak zwykle niemałą atrakcją podczas przerw.
Refleksja która towarzyszy mi zawsze w trakcie watahowych wydarzeń i tym razem szybko się pojawiła. My chyba wciąż nie zdajemy sobie sprawy z wagi tego co robimy. Gdzieś w głębi, w sposób zupełnie nieuzasadniony wydaje nam się, że za mało gości przyszło, że nie niesie się to tak jak byśmy chcieli, że coś poszło nie tak. To nieprawda. Musimy pamiętać, że każda osoba wraca potem do domu, do pracy, do swoich środowisk i mówi. My ludzie tacy jesteśmy, że opowiadamy o tym co przeżyliśmy, dzielimy się wiedzą i co najważniejsze przekazujemy emocje. Zawsze jest to autentyczne. Ziarno pada i tu muszę właśnie tak:
Jeśli obumrze to przyniesie plon.
Eugeniusz Nowak

1 thought on “Co z tymi Niemcami?”

  1. Osoby, które nie miały możliwości , aby uczestniczyć w konferencji odsyłam na BanBye . Warto obejrzeć . Nowe spojrzenie na naszych zachodnich sąsiadów może w dużym stopniu zmienić postrzeganie otaczającej nas rzeczywistości .
    Eugeniusz ma rację . Jego słowa dają nadzieję .
    Ziarna zostały rzucone – na plony trzeba poczekać .

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *